Granaty

20150831_141251a1

Mapa szlaku
Mapa szlaku

Ponad krawędzią Granatów posępnych
nagle zajaśniał blask słaby i mały,
jakby się zatlił mech na wierzchu skały
od ogni której gwiazdy z nieba zstępnych.

I potem wyszła z wolna spoza grani
gwiazda i biegła między gwiazdy złote
rozjaśniać nieba cichego ciemnotę,
wyżej i wyżej wznosząc się w otchłani.
…                   Pejzaż, K. Przerwa – Tetmajer

 

Trasa: Zakopane – Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Czarny Staw – Granaty – Hala Gąsienicowa – Kuźnice – Zakopane.

Długość trasy 23 kilometry, czas przejścia do 8 godzin.

 

              Długi szlak na słynący z rozległych widoków środkowy odcinek Orlej Perci. Wysiłkowo niezbyt trudna trasa, ale niestety, na ostrych wąskich graniach bardzo niebezpieczna. Decydować się na nią powinni tylko doświadczeni turyści, przygotowani kondycyjnie i odpowiednio wyposażeni, a przede wszystkim pozbawieni lęku wysokości i dobrze orientujący się w terenie.

dsc_0621
Granaty

             Granaty to masyw w polskiej części Tatr Wysokich, między Doliną Gąsienicową a Doliną Buczynową i stanowi przedłużenie wschodniej grani Świnicy. Na łańcuch Granatów składają się trzy kulminacje: Zadni Granat (2240), Pośredni Granat (2234) oraz Skrajny Granat (2225). Poszczególne szczyty rozdzielają Sieczkowe Przełączki: Zadnia Sieczkowa Przełączka (2194), Pośrednia Sieczkowa Przełączka (2218) i Skrajna Sieczkowa Przełączka (2197). Skrajny Granat, chociaż najniższy, to dzięki korzystnemu położeniu oferuje najładniejszą panoramę. Masyw Granatów jest fragmentem Orlej Perci ciągnącej się od Przełęczy Zawrat (2158) do Przełęczy Krzyżne (2112). Na południu, Zadnia Sieczkowa Przełączka oddziela Granaty od sąsiedniego odcinka grani, Czarnych Ścian (2245). Natomiast wschodnią granicę Granatów stanowi wąska i głęboka Granacka Przełęcz (2145), oddzielająca je od Orlich Turniczek.

           Parkuję auto na końcu ulicy Mieczysława Karłowicza w Zakopanem i maszeruję ulicą Przewodników Tatrzańskich do Kuźnic. W Kuźnicach przechodzę przez mostek na Bystrej i wkraczam na szlak oznaczony niebieskimi i zielonymi symbolami. Początkowo dosyć stromo pnę się w górę i po kilkunastu minutach dochodzę do rozwidlenia. Tu żegnam odchodzący w lewo na Nosal szlak zielony, maszeruję w prawo niebieskim szlakiem. Idąc najpierw głębokim jarem a następnie wciętą w stok drogą pokonuję zalesione zbocze Nieboraka. Las nieco rzednie i w miejscu gdzie szlak skręca pod kątem prostym w lewo, odsłania się fragmentaryczny widok na Polanę Kalatówki oraz południowe zbocza Giewontu. Ścieżka pnie się monotonnie w górę, przekraczam wierzchołek Boczania (1224) i w świerkowym lesie przechodzę tuż pod reglową czubą Wysokie (1287). Las rzednie i stopniowo odsłania się widok w kierunku południowym i wschodnim, wychodzę na grzbiet Skupniowego Upłazu. Tu szlak prowadzi już ponad linią lasu skalistą, prawie płaską i szeroką drogą. Po lewej stronie widoczna cała Dolina Olczyska a za nią Kopieńce. Wiejący z południa wiatr utrudniał marsz, a podmuchy były tak silne, że niełatwo było utrzymać równowagę przy fotografowaniu. Wahałem się czy iść dalej, ale pędzące z południa i gromadzące się nad graniami chmury zapowiadały zmianę pogody, a przynajmniej wyrównanie ciśnienia atmosferycznego.

dsc_0613
Dolina Gąsienicowa

              Docieram do Przełęczy Między Kopami (1500 m). Z prawej strony dochodzi i kończy się żółty szlak z Doliny Jaworzynki. Można tu chwilkę odpocząć na ławach rozstawionych wzdłuż ścieżki. Z Przełęczy szlak prowadzi na południe, najpierw wznoszącą się na odcinku kilkuset metrów szeroką dróżką, następnie zaczyna opadać w kierunku Doliny Gąsienicowej. Po chwili ukazują się zabudowania w centralnej części Hali Gąsienicowej, otoczone przez postrzępione górskie szczyty, które jednocześnie osłaniają dolinę przed wiatrem. Zatrzymuję się w schronisku Murowaniec. Kawa i szarlotka na ciepło na pewno dobrze mi zrobią przed dalszą wędrówką.

           Po wyjściu ze schroniska idę ścieżką wspólną dla wszystkich szlaków, oznaczoną niebieskim, czarnym, żółtym i zielonym znakiem. Po kilkudziesięciu krokach, na rozdrożu, niebieski szlak odbija w lewo w Czarną Dolinę Gąsienicową. Przez pierwsze pięćset metrów ścieżka wije się dnem doliny w świerkowym lesie. Następnie zaczyna łagodnie wznosić się po zboczu Małego Kościelca. Las ustępuje i odsłania widok na okoliczne szczyty. Na wprost góruje Kościelec, za nim ostre granie Orlej Perci. Z lewej strony masywna Żółta Turnia (2087) króluje nad okolicą, a bardziej w prawo szpiczaste wierzchołki Granatów ostro rysują się na tle nieba. Po kolejnych pięciuset metrach mijam zamontowaną poniżej ścieżki tablicę upamiętniającą kompozytora Mieczysława Karłowicza, który zginął w tym miejscu pod lawiną w 1909 roku. Szlak zaczyna piąć się zakosami po sporym skalnym progu i wyprowadza mnie nad brzeg urokliwego Czarnego Stawu Gąsienicowego (1624). Tu z prawej strony dochodzi czarny szlak schodzący z dominującego nad okolicą Kościelca. Skręcam w lewo i idę zgodnie z niebieskimi znakami, ścieżką łagodnie wijącą się wzdłuż północnego i wschodniego brzegu Czarnego Stawu. Po około dziesięciu minutach mijam odejście żółtego szlaku na Skrajny Granat i dalej wędruję niebieskim wzdłuż brzegu stawu. Ścieżka zaczyna stopniowo wznosić się i za ostatnimi krzakami kosodrzewiny odbija od jeziora. Otoczenie zmienia się z zielonego na bardziej surowe piarżysto – skalne i jednocześnie kończy się łagodne wędrowanie a zaczyna wspinanie.

dsc_0693
Dolinka Kozia

             Podchodzę dosyć stromą skalną ścieżką pokonującą krótkimi zakosami ponad stumetrowy próg skalny. Po kwadransie wspinania zatrzymuję się na rozwidleniu szlaków tuż pod Zmarzłym Stawem Gąsienicowym (1788). Mimo że miejscami było stromo, to ten odcinek w normalnych warunkach nie sprawia trudności. Mogą się one pojawić po opadach deszczu, a przy oblodzeniu na pewno. Tu żegnam niebieski szlak prowadzący do Przełęczy Zawrat i skręcam w lewo w żółty wiodący do Koziej Przełęczy. Idę trasą pnącą się w górę wśród sporych głazów i po dziesięciu minutach docieram do kolejnego rozwidlenia szlaków w dolnej partii Koziej Dolinki. Schodzę z żółtego w zielony szlak prowadzący na Zadni Granat. Tu też spotykam wracającego turystę, który zrezygnował z powodu silnego wiatru i znów szekspirowski dylemat – iść albo nie iść. Patrzę w górę i widzę na Orlej Perci gdzieniegdzie przemieszczające się malutkie punkciki. Skoro ich nie zwiało… decyduję – idę dalej. Maszeruję wygodnymi skalnymi schodami łagodnie w górę i wychodzę na trawiasto – piarżyste wypłaszczenie, będące dnem górnego piętra Dolinki Koziej (1936). Dolinka jest typowym kotłem polodowcowym, otoczonym budzącymi respekt potężnymi murami Zadniego Granatu, Czarnych Ścian i Koziego Wierchu. Widok jest ograniczony tylko do kierunku północnego.   Mijam kolejne rozwidlenie szlaków, na którym z zielonym łączy się czarny prowadzący Żlebem Kulczyńskiego na Przełęcz nad Buczynową Dolinką (2242). Zgodnie z zielonymi znakami odbijam w lewo i rozpoczynam wspinaczkę po piarżysto – trawiastym zboczu Zadniego Granatu. Ścieżka prowadzi krótkimi zakosami czasami po piarżysku, czasami w samej trawie. Pojawiają się odcinki wyłożone kamiennymi stopniami. Jednak generalnie szlak jest zniszczony a pod stopami chrzęści osuwający się żwir osłabiając oparcie dla butów. Niestety na zboczu dopadł mnie wiatr. Podmuchy były tak silne, że moja skromna osoba opakowana w ubranie, buty i dociążona plecakiem, w sumie prawie sto kilogramów, chwilami unosiła się jak kosmonauta na księżycu. Aby uniknąć niekontrolowanego upadku na dno kotła przy każdym podmuchu przylegałem płasko do ziemi. Na szczęście tuż przed szczytem wiatr ucichł. Pod wierzchołkiem ścieżka łagodnieje a zielony szlak się kończy, łącząc z czerwonym biegnącym Orlą Percią.

dsc_0763
Na Granatach

             Skręcam w lewo i po około stu metrach łatwego podejścia granią zatrzymuję się na najwyższym z Granatów – Zadnim Granacie (2240). Na wierzchołku odsłania się panorama w kierunku południowym. Za Doliną Pięciu Stawów Gąsienicowych pięknie prezentują się ostre szczyty Tatr Wysokich. Napływające zwały gęstych chmur ograniczają nieco widoczność, ale jednocześnie potęgują grozę górskiego krajobrazu. Przede mną najciekawszy odcinek wędrówki, bo prawie półgodzinny marsz ostrymi graniami. Niestety, zaczyna kropić deszcz.  Schodzę w dół wąziutką ścieżką południowym zboczem tuż poniżej grani a następnie nieznacznie wspinam się po skałach na Pośrednią Sieczkową Przełączkę. Stąd szeroka ścieżka wiodąca grzbietem grani bez problemów wyprowadza mnie na Pośredni Granat (2234). Zejście jest nieco trudniejsze, gdyż nie ma wyraźnego szlaku a padający deszcz potęguje śliskość skał. Wypatrując czerwonych znaków malowanych na głazach i wspomagając się rękoma zsuwam się w kierunku Skrajnej Sieczkowej Przełączki. Z przełęczy opada do Stawu Gąsienicowego, zapraszający do zejścia, Żleb Drége’a. Jest niezwykle zdradliwy, gdyż w górnej części trawiasty i łagodnie nachylony wydaje się łatwy. Niestety, stopniowo robi się coraz bardziej stromy by zakończyć się prawie dwustumetrowym kominem. Jego spadzistość staje się pułapką, z której ratuje tylko zjazd na linie. Na przełęczy czeka jeszcze jedna niespodzianka – krok nad przepaścią. Ścieżkę przecina skalna szczelina, której głębokość może stanowić psychologiczną barierę  dla osób z lękiem wysokości. Przytrzymując się łańcucha spinającego ściany robię wykrok i jestem na drugiej stronie.  W ostateczności szczelinę można obejść wierzchołkiem Żlebu Drége’a. Przytrzymując się klamr pokonuję skały tarasujące ścieżkę. Ostatni odcinek szlaku na Skrajny Granat (2225) prowadzi skalną obsypującą się ścieżką i nie sprawia specjalnych trudności. Ze szczytu rozpościera się jeden z najładniejszych widoków w Tatrach. Obok widocznych już Dolin  Gąsienicowej i Pięciu Stawów otwiera się widok na Dolinę Pańszczycy. Tym razem pogoda nie sprzyja podziwianiu widoków. Poniżej wierzchołka skręcam w żółto znakowany szlak i rozpoczynam monotonne schodzenie ścieżką opadającą licznymi zakosami po stromym zboczu. Miejscami perć jest bardzo zniszczona, a obsypujący się żwir i mokre skały nie ułatwiają schodzenia. W okolicach żlebu opadającego z Pańszczyckiej Przełęczy kilkumetrowe łańcuchy poprawiają bezpieczeństwo zejścia. Pokonuję kilka skalnych płyt i zaczynam dosyć długi trawers zbocza Żółtej Turni.

                 Wchodzę między kosówki i po chwili żółty szlak łączy się z niebieskim, którym wędrowałem kilka godzin wcześniej. Skręcam w prawo, obchodzę Czarny Staw i po dwudziestu minutach intensywnego marszu zatrzymuję się w schronisku Murowaniec, gdzie robię sobie półgodzinną przerwę. Ze schroniska znanym już szlakiem, przez kolejne trzydzieści minut, docieram do Przełęczy Między Kopami. Z Przełęczy żółtym szlakiem trawersuję zbocze Małej Kopy Królowej, by wąską, miejscami zniszczoną, ścieżką zejść do Doliny Jaworzynka. Wędruję początkowo trawiastym stokiem, następnie lasem. Mijam ogrodzenie ujęcia wody i wychodzę w Kuźnicach. Jeszcze tylko pokonuję odcinek do Zakopanego i kończę wędrówkę na parkingu na ulicy Karłowicza

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +49 (from 49 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *