Patrz! Łabędź jak znak zapytania
wypłynął na staw przeźroczy…
Świat czeka i patrzy ci w oczy
pełne wahania…
Łabędź, Maria Pawlikowska – Jasnorzewska
Pewnego grudniowego poranka tak sobie dostojnie pływały łabędzie po Zalewie Zegrzyńskim .

O, nie myśl o wawrzynach,
Kiedy siedzisz pod dębem,
Który liści obrębem
Niebo w gwiazdy wyrzyna.
Powiało, zaszumiało! –
Dąb gada uroczyście
I z wyraźną pochwałą
Zniża ku tobie liście…
Ten druido-sportowy
Wieniec Nurmich i Normy,
To za czyn twój duchowy,
Za twoje piękne formy.
Ludzie – sąd to szaleńczy!
Błędnie waży, źle mierzy –
Ale dąb cię uwieńczył –
A jemu możesz wierzyć…

Dębowe liście, M. Pawlikowska – Jasnorzewska

…
Wspominając jego wargi ssące.
Mak czerwony zerwała na łące.
Pełna lęku i wstydu i zmazy.
Przeżegnała się makiem trzy razy!
A ty śpiewaj, śpiewulo –
A ty zgaduj, zgadulo!
Przeżegnała się makiem trzy razy.
…
Mak, B. Leśmian

Koniu krzywy, koniu siwy,
Ozdobiony łachem grzywy,
Kocham zawiew zmydlonych twym potem rzemieni
I oddech, juchą polnej dymiący zieleni
Łeb kościaty, ale krewki
Z wargą miękką, jak pierś dziewki,
Przewieś mi poprzez ramię w rzewną bezrobotę,
Bym twarzą prężnej szyi wyczuwał ciągotę.
Koniu smutny aż do śmierci
Z białą pręgą lejc na szerci,


Zaprzyjaźnij się ze mną, jak to czynisz z wołem,
Wejdź do mojej chałupy, siądź razem za stołem.
Dam ci wody z mego dzbana,
Dam ci cukru, dam ci siana,
Dam bryłę szczerej soli, gleń świeżego chleba
I przez okno otwarte przychylę ci nieba.
Nie sęp oczu brwi sitowiem,
Powiem tobie, wszystko powiem!
A gdy noc już nastanie, pozamykam dźwierze
I wspólnie odmówimy wieczorne pacierze.
Koń, B. Leśmian

…
Na przemian w słońcu i w strugach deszczu
W nostalgii blasku urody trwają
Są cennym darem bujnej przyrody
Wokół urokiem swym zachwycaj
Niech biel jaśminów nacieszy oczy
Cudny aromat wzbudzi marzenia
Cieszmy się chwilą bo szybko mija
Potem zostają tylko wspomnienia
Jaśminy, Anna Mikiciuk

…
Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą i złotem,
Przyszła sama Nieskończoność,
By popatrzeć w mą zieloność –
Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem
…
Łąka, B. Leśmian

Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet.
Krokusy, M. Pawlikowska-Jasnorzewska
Krokusy podpatrzone w kwietniu na Polanie Chochołowkiej i na kościeliskich łączkach…

Na liściu leży kwiat drzemiący,
żółtawobiały jak słoniowa kość.
Słodki, że aż nudzi.
Przedmiot pachnący –
złośliwie tajemniczy świat –
dziwny gość wśród nas, ludzi. –
Magnolia, M. Pawlikowska-Jasnorzewska