Hyrlata


Mapa szlaku


Łąk zielone dywany
wspominają wciąż lato
Trawy wiatr kładzie nisko,
w pas kłaniając się kwiatom.

Połoniny bieszczadzkie
nieba prawie sięgają.
A nagość górskich grani
czarne lasy skrywają
.
… Kocham Bieszczady, Internet

Trasa: Żubracze – Berdo – Hyrlata – Rosocha – Roztoki Górne.

Długość trasy około 10 km, czas przejścia do 3 godzin.

Niedługa i niezbyt wymagająca wycieczka w jeden z najbardziej dzikich i niestety już nielicznych rejonów Bieszczadów. Z polan szczytowych ładne widoki na zachodnie i północne części Bieszczadów. Obecnie trasa dobrze oznakowana, nie sposób zabłądzić i coraz częściej odwiedzana.

Masyw Hyrlatej widziany ze Strybu

Wyniosły i zwarty masyw Hyrlatej leży na południowy zachód od Cisnej, pomiędzy dolinami Solinki i Roztoczki i jest bocznym odgałęzieniem pasma granicznego. W masywie wyróżnia się trzy kulminacje. Dwuwierzchołkową główną, zwaną Hyrlatą (1103 m), w północno zachodniej części grzbietu zalesione Berdo (1041 m), i na południowo zachodnim krańcu rozłożystą Rosochę (1084 m). Zbocza strome, silnie pofałdowane przez liczne potoczki i porośnięte gęstym bukowym lasem. Grzbiety lesiste z licznymi trawiastymi polanami.

Wędrówkę rozpoczynam tuż za miejscowością Żubracze. Zostawiam auto przy skrzyżowaniu szosy nr 897 z drogą szutrową prowadzącą do Solinki. Maszeruję polną drogą w kierunku południowym, przede mną piętrzy się masyw Hyrlatej, a po prawej ładnie prezentuje się Matragona czesana nisko zawieszonymi obłokami. Przekraczam tory kolejki wąskotorowej i po chwili most na Solince. Droga nieznacznie się wznosi i po około ośmiuset metrach docieram do rozejścia szlaków, tu zielony odbija w lewo. Zerkam jeszcze za siebie na piętrzący się w tle Wysoki Dział i skręcam zgodnie ze znakami w ścieżkę. Idę skrajem niewielkiego placu i wkraczam w gęstą buczynę. Ścieżka pnie się wśród ładnych buków dosyć stromą granią, na niecałych dwóch kilometrach pokonuję czterysta metrów różnicy wysokości. Mijam niewielką i zarastającą polanę podszczytową i po około czterdziestu minutach osiągam pierwszą kulminację – Berdo. Szczyt zalesiony, być może są tu fragmentaryczne widoki, ale plączące się między drzewami chmury skutecznie je przesłoniły.

Wielka Polana

Wędruję dalej pokonując łagodne i nieznaczne wzniesienia, przechodzę przez kolejny grzbiet – Zwornik. Szczyt również zalesiony, a chmury nadal przeszkadzają widokom. Las na grani jest specyficzny, toczące z wiatrem zaciekłe wieloletnie boje drzewa przyjęły fantazyjne formy. Wyłaniające się z mglistych obłoków szeregi naprężonych niczym łuki, czy poskręcanych w dziwaczne figury pni tworzyły baśniowy i tajemniczy pejzaż. Wędrując tą mityczną krainą dotarłem do Wielkiej Polany. Niestety, cała była w „mleku”, więc trzymając się wyłaniającej się z mgły ścieżki przeszedłem ją i wkroczyłem do niezbyt gęstego lasu. Po chwili wyszedłem z lasu na kolejną, mniejszą polanę. Jest to polana przyszczytowa głównego wierzchołka Hyrlatej, na końcu której w kępie drzew widać punkt triangulacyjny. Jakiś fanatyk nie omieszkał i tej góry ukrzyżować, gdyż na wschodnim skraju polany wkopał metalowy krzyż z napisem „Chodźcie dopóki macie światłość, aby was ciemność nie ogarnęła. J. 12,35. Kwiecień – maj 2011”. W międzyczasie chmury zaczęły ustępować odsłaniając pasmo graniczne, więc truchcikiem wróciłem na Wielką Polanę. Czekała na mnie w pełnym słońcu i z fantastycznymi widokami. Na wschodzie ciągnęło się pasmo graniczne, na północy ukazał się imponujący wał Wysokiego Działu, a na prawo od niego Łopieninka i rozłożysty Łopiennik. Wschodnie pasma połonin przykrywały chmury. Ruszyłem dalej, znów lasek i polana przyszczytowa Hyrlatej, z której już widać było grzbiet którym wędrowałem oraz stożkowatą Matragonę. Minąłem słup triangulacyjny i wszedłem do lasu.

Idąc wyraźną leśną ścieżką mijałem niewielkie polanki z fragmentarycznym widokiem na południową stronę, przekroczyłem zauważalną przełęcz i po dwóch godzinach wędrówki oraz ośmiu kilometrach od parkingu, dotarłem do ostatniego z wierzchołków masywu – Rosochy. Z polany szczytowej też świetne widoki, szczególnie w kierunku wschodnim. Z lewej strony ładnie prezentują się opadające do doliny Solinki południowe stoki Łopiennika, na wschodzie prężą się Worwosoka z Małym Jasłem, a za nimi nagi Smerek. Ruszam dalej, wchodzę do lasu i rozpoczynam z początku łagodnie, a po kilkuset metrach już dosyć strome schodzenie. Ze względu na intensywny wyrąb prowadzony na południowych zboczach Rosochy, ścieżka znika w plątaninie gałęzi i kolein maszyn leśnych. Schodzę na przełaj, docieram do świeżo wytyczonej drogi zrywkowej, która sprowadza mnie na dno doliny. Przekraczam potok Roztoczka, mijam skład drewna i asfaltową drogą docieram do skrzyżowania w Roztokach Górnych. Stąd czekałaby mnie jeszcze dwugodzinna piesza wędrówka, ale dzięki uprzejmości sympatycznej pary skorzystałem z miejscówki w ich aucie i po kilkunastu minutach wsiadałem do swego pojazdu w Żubraczym.

Panoramy

Wysoki Dział widziany z Wielkiej Polany
Pasmo graniczne widziane z Hyrlatej

Na szlaku

Click to rate this post!
[Total: 64 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *