Ławice Kiełpińskie to rezerwat ornitologiczny założony, dzięki staraniom Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, w grudniu 1998 roku. Obejmuje wyspy, piaszczyste łachy oraz wody Wisły w granicach gmin: Łomianki, Jabłonna i warszawskiej dzielnicy Białołęka.
Przedmiotem ochrony są miejsca gniazdowania ptactwa wodno-błotnego, szczególnie kolonie gniazdowe rybitwy białoczelnej, a także miejsca lęgowe mew, sieweczek, brodźca piskliwego, tracza nurogęsia czy zimorodka.
Tereny objęte ochroną stanowią także przystanek na trasie wędrówek kormoranów, czapl, kaczek. Wydry i bobry mają tu swój mały eden, można również spotkać sarnę, dzika czy innego leśnego mieszkańca. Brzegi i wyspy porastają gęste olszowe i wiklinowe zarośla, nad którymi górują strzeliste topole i olchy.
Kolejne wejście na Korbanię, tym razem w pogodny majowy dzień i trasa nieco inna. Ruszyłem z Łopienki, ale zszedłem zielonym szlakiem do Bukowca. Od ostatniego pobytu wiele się zmieniło. Na Przełęczy Hyrcza zbudowano potężny deszczochron i wykarczowano w lesie ścieżkę wiodącą na szczyt. Ja wolałem swoją starą trasę skrajem łąk w dolinie Tyskowej. Dzięki temu mogłem podziwiać wznoszącą się przede mną Korbanię, długie grzbiety Łopiennika i Durnej za mną, oraz rozległą przestrzeń dolin Tyskowej i Radziejowej po lewej. Na szczycie również niespodzianka…
W XIX wieku, na skutek wyjątkowo niekorzystnej pruskiej polityki celnej na towary spławiane do bałtyckich portów, powstały projekty dróg wodnych do Bałtyku przez Narew i Niemen. Wybudowano dwa spławne kanały. Pierwszy – Kanał Augustowski – połączył Narew z Niemnem. Drugi – Kanał Królewski – zespolił Bug z Dnieprem, otwierając drogę wodną między Morzem Czarnym a Bałtykiem.
Na początku XX wieku opracowano projekt trzeciego kanału, łączącego Wisłę z Bugiem. Koncepcję jego przebiegu zmieniano kilkakrotnie by ostatecznie przyjąć odcinek Żerań – Zegrze. Pierwsze prace ruszyły w 1919 roku, ale szybko je przerwano. W latach 1935 – 1938 wykonano zaledwie 2,5 kilometrowy odcinek. Pomysł odkurzono w 1950 roku i w 1951 ruszyły prace budowlane Kanału Żerańskiego. Ze względu na występujące na Wiśle wyższe stany wody niż w Kanale obydwa cieki połączyła jednokomorowa śluza. Natomiast północny odcinek od Aleksandrowa do Nieporętu oparto o fragment dawnego Kanału Królewskiego, odwadniającego tereny zalewowe rzeki Długiej.
Kanał Żerański ma duże znaczenie lokalne. Elektrociepłownia Żerań wykorzystuje kanał jako zbiornik wody technologicznej. Przy śluzie jest też port o stałym poziomie lustra wody, w którym dokują m.in. barki transportowe. Kanał jest też jednym z największych w Warszawie skupiskiem wędkarzy. Z powodu zrzutu wody technologicznej z elektrociepłowni woda w kanale jest zdecydowanie cieplejsza niż np. w Wiśle, co wpływa na liczebność ryb.
Już myślałem że ciąży nade mną jakieś fatum, ponieważ każda wizyta na Bukowym Berdzie do tej pory odbywała się w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Jak nie ulewy i burze to mgły skutecznie ograniczające widoczność. Tym razem pogoda dopisała i pozwoliła cieszyć oczy fantastyczną bieszczadzką panoramą. Góry dookoła i po horyzontu kres…
Pozwólcie przedstawić sobie: Pan żubr we własnej osobie. No, pokaż się, żubrze. Zróbże Minę uprzejmą, żubrze. Żubr, J. Brzechwa
Po ostatnich bieszczadzkich wojażach galeria wzbogaciła się o zdjęcia stada żubrów z Mucznego. Wśród statecznych i spokojnie pasących się dorosłych osobników dokazywały najmłodsze pociechy…
Niezwykle sympatyczny mieszkaniec szuwarów, kilka jej zalet opisał Jan Chryzostom Pasek w swoich Pamiętnikach, których fragment przytaczam:
…Przysłał do mnie król JMość pana Straszowskiego, sługę swego, z listami prosząc solenniter o darowanie wydry, którą chowaną miałem, tak rozkoszną, że wolałbym był portem substancyjej mojej dać niżeli onę, com ją tak kochał… Przeczytawszy listy zacudowałem się: kto to tam o tym zwiastował, i pytam:
„Dla Boga! cóż to królowi JMości po tym?” Powiedział poseł, że bardzo król JMość żąda i prosi. Ja dopiero, że nie masz tej rzeczy u mnie, co by miała być odmowna królowi JMości. Ale mi było tak miło, jakoby mię ostrym grzebłem po gołej skórze drapał. Posłałem tedy do browarnego arendarza, Żyda, żeby rękawa wydrzanego przysłał mi, który jak przyniesiono, kładę mu na stół i mówię: „A toż Waść masz prędką ekspedycyją. Ów patrzy: „A, żywa to tu ma być, pieszczona, o którą król JMość uprasza.” Ja tedy, pożartowawszy, jużem ją musiał prezentować, a że jej nie było w domu i tam się gdzieś włóczyła po stawach, napiwszy się wódki -wyszliśmy na łąki. Począłem ją wołać jej przezwiskiem, bo się Robakiem nazywała; wyszła mokra z trzciny, poczęła się koło mnie łasić, a potem i poszła za nami do izby. Zdumiał się Straszowski i mówi: „A dla Boga! jakże to król tego nie ma kochać, kiedy to tak łaskawe!” Odpowiem ja: „To Waść samę tylko łaskawość widzisz i chwalisz; ale dopiero bardziej chwalić będziesz, kiedy obaczysz cnoty.” Poszliśmy nad staw; stanąwszy na grobli i mówię: „Robak! trzeba mi ryb dla gości, hul w wodę!” Wydra poszła, wyniosła najpierwej płocicę; drugi raz kazałem: wyniosła szczupaka małego; trzeci raz wyniosła półmiskowego szczupaka, trochę tylko na karku obraziwszy. Straszowski się za głowę porwał: „Dla Boga! co to ja widzę!” Mówię tedy: „Każesz Waść więcej nosić? Bo ona póty będzie nosiła, póko mi nie będzie zadosyć; i trzeba ryb cebra, nanosi ona, bo ją sieć nic nie kosztuje.” Straszowski rzecze: „Już wierzę, kiej widzę; gdyby mi kto powiadał, nie wierzyłbym.” Chwycił się bardzo Straszowski tęgo et consensit widząc, że to z mniejszym jego nierówno będzie kłopotem, mihilominus żeby królowi umiał opowiedzieć jej qualitates. Póko nie odjechał, pokazałem mu wszystkie jej umiejętności, które były takie: Najpierwej, ze mną sypiała w pościeli, a była tak ochędożna, że nie tylko w pościeli źle nie uczyniła, ale pod łóżkiem nic, ale poszła do jednego miejsca, gdzie jej stawiano skorupkę; to tam dopiero odprawiła swój wczas. Druga: stróż taki w nocy, Panie zachowaj do łóżka przystąpić; chłopcu ledwie pozwoliła z butów [mnie] zzuć, a potem już nie ukazuj się, bo narobiła wrzasku takiego, że się musiał obudzić, choćby najtężej spał. A kiedym był pijany, to ona po piersiach deptała wrzeszcząc tak długo, że obudziła, gdy się kto koło łóżka przechodził. A w dzień spała tak, rozwaliwszy się gdziekolwiek, że choć ją na ręce wziął, to oczów nie rozdziawiła; tak bestyja konfidowała człowiekowi! Surowej ryby, surowego mięsa nie chciała jeść; nawet kiedy w piątek albo w post uwarzono jej kurczę lub gołębię, a nie włożono pietruszki [i nie dano tak, jako] należy, to nie chciała jeść. Rozumiała też tak jak owo i pies: „Nie daj ruszać!” Kiedy mię kto poszarpnął za suknią a rzekłem: „Rusza” – to skoczyła z krzykiem przeraźliwym, szarpała za suknią, za nogi, równo ze psem, którego też jednego tylko kochała – zwał się Kapreol, niemiecki, kosmaty – i u niego się wszystkiego nauczyła i inszych sztuk. Z tym psem tylko swoję miała komitywę, że to był izdebny i w drodze bywał z nią wespół. Inszych psów nie lubiła i jak do izby przyszedł, zaraz go wycięła, choćby był najroślejszy chart…
Fiołek wonny, fiołek pachnący (Viola odorata) to popularna bylina z rodziny fiołkowatych. Występuje w stanie dzikim w Europie, również w Polsce (szczególnie na nizinach i w niższych partiach górskich). Roślina płożąca, osiągająca wysokość zaledwie 5–10 cm. Kwitnie w miesiącach kwiecień i maj. Między omszonymi nerkowatymi lub jajowatymi liścmi wyrastają pachnące fioletowe, rzadziej białe, kwiaty. Ceniony w zielarstwie jako zioło działające wykrztuśnie, napotnie, moczopędnie, odkażająco i rozkurczowo. Również w kuchni znajdzie zastosowanie, gdyż liście można dodawać do wiosennych zup. Ze względu na przyjemny zapach i piękne kwiaty fiołki również przyozdobią każdy ogród.